Dzisiaj zapraszam Was na krótką wycieczkę po małym miasteczku; Boszkowie Letnisku:
Najpierw jedziemy (w moim przypadku ok. 80 km - z Poznania) czytając "Narnię", pisząc SMS-y i obżerając się dropsami:)
Dojeżdżamy do Boszkowa:) Podziwiamy mój piękny, stary, drewniany domek, którego zdjęcie oczywiście musiałam gdzieś zapodziać. Potem...
Potem oglądamy sobie śliczne drzewka odrobinę bajkowo obrośnięte bluszczem z jednej strony:)
Albo kąpiemy się (może lepiej nie w październiku) lub jedynie podziwiamy Jezioro Dominickie. Najczystsze jezioro w Polsce.
Jeśli mamy chwilę czasu możemy pooglądać stateczki i kaczuchy, a te ostatnie nawet nakarmić:)
Ale żeby całkiem bezszyciowy post nie był to uszył się kolejny jamniol:)
Jamniol jest uszyty z bluzki i lnu:) Ma namalowane oczka i nochal:)
I jeszcze szablonik już przeze mnie powiększony i wykrojony:)
Mam dylemat czy szycie moich stworków to wypoczynek aktywny czy bierny? Jak Wy uważacie?
Pozdrawiam, Julia:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz