Trochę mnie nie tutaj nie było, ale to dlatego, że najpierw nie miałam pomysłu co uszyć. Później kiedy pomysł się znalazł to chęć do zrealizowania go jakoś się rozpłynęła... Ale nieważne co było, ważne co jest, a coś jest:)
Fartuszek kuchenny dla mojej siostry:) Było ciężko, bo oczywiście mój mózg nie zakodował, że musi kupić tasiemkę na lamówkę i wszystko zostało obszyte na maszynie.
I jeszcze różowy króliczek:)
Pozdrawiam, Julia:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz