niedziela, 1 lutego 2015

Po długiej przerwie...

Dawno mnie tu nie było, ale jakoś się tak poskładało, że minął prawie miesiąc i nie ma ani jednego nowego posta na blogu. Strrrrasznie Was przepraszam, postaram się poprawić ;) Moja maszyna się kurzy, ja się nudzę i żadna nie pomyśli żeby coś razem porobić ;) No cóż, chyba ja muszę zrobić ten pierwszy krok;)
A na razie w ramach przeprosin spacerek, jeszcze grudniowy.... ale lepiej późno niż wcale:)

















Tak się nam przymarzło:)
















Trochę jak w "Moście do Terabithii", zresztą bardzo fajna bajka dla dzieci:)
















Taki mały wschodzik słońca, bo spacerek był o wpół do szóstej... taka poranna przebieżka:)
































Towarzyszyli nam nasi włochaci, rudzi przyjaciele:);)

Dzisiaj to by było na tyle, a w najbliższym okresie postaram się coś uszyć:)
Pozdrawiam, Julia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz